Jesienne zabiegi herbicydowe

autor: Ilona Walasek

Odchwaszczanie zbóż przed zimą od kilku lat staje się normą. Wpływ na to mają głównie długie, ciepłe jesienie, które umożliwiają wykonanie zabiegu, a także wizja piętrzenia się prac polowych wiosną. Często jednak słyszy się opinię, że herbicydy stosowane w tym czasie są zawodne i istnieje konieczność powtórnego odchwaszczania plantacji wiosną. Czy to na pewno wynika z wadliwości środków?

Ważny nie tylko herbicyd

Przystępując do jesiennego zwalczania chwastów, trzeba przeanalizować kilka ważnych aspektów, przede wszystkim:

  • z jakimi chwastami mamy zazwyczaj do czynienia na danym polu
  • co będzie rośliną następczą
  • czy dana odmiana zboża nie jest wrażliwa na substancję zawartą w herbicydzie
  • czy w naszym rejonie nie pojawił się problem odporności na substancję aktywną
  • czy chwast, z którym chcemy sobie poradzić, wschodzi jesienią, czy kiełkuje również wiosną
  • warunki pogodowe, w jakich będziemy wykonywać zabieg (temperatura, wilgotność gleby)

Po tak dokładnej analizie możemy już przystąpić do wyboru herbicydu. Na rynku dostępnych jest bardzo wiele produktów do jesiennego odchwaszczania zbóż, jednak substancje aktywne powtarzają się i trzeba na to zwrócić szczególną uwagę. W bieżącym sezonie nowością będzie preparat firmy Corteva Agriscience™ oparty na znanym nam już Arylex Active™.

Na jaki preparat postawić?

W ostatnich latach bardzo dobrze sprawdza się środek Bizon. Stosowany od fazy pierwszego liścia efektywnie zwalcza większość chwastów. Jest on zarejestrowany w dawce 1 l/ha dla wszystkich zbóż ozimych. Jedyna luka w skuteczności działania to dymnica pospolita, dla której jest dość selektywny.

Coraz większym problemem w uprawie zbóż staje się wyczyniec polny. Jest ekspansywny, a do tego coraz częściej odporny na środki ochrony roślin. Na pola bardzo nim zanieczyszczone już jesienią zalecany jest środek Alister Grande 190 OD. Aplikowany w dawce 0,8–1 l/ha od fazy trzeciego liścia skutecznie zwalcza większość chwastów, nie niszczy niestety wyczyńca wschodzącego wiosną. Na poprawki po zimie bardzo dobrze sprawdza się Fraxial 050 EC, który dodatkowo nie wywołuje fitotoksyczności dla zbóż. Środek ten zarejestrowany jest także do jesiennej walki z innymi jednoliściennymi.

Kolejnym dobrym rozwiązaniem jest mieszanina Kompletu 560 SC z Gleanem® 75 WG. Należy jednak pamiętać o następstwie roślin i w przypadku, gdy uprawą następczą będzie rzepak, lucerna bądź buraki, Glean® 75 W G należy traktować tylko jako dodatek przeciwko samosiewom rzepaku, nie przekraczając dawki 8–10 g/ha.

By pozbyć się większości problematycznych chwastów, warto zastosować mieszaninę trzech preparatów: Boxer 800 EC + Legato 500 SC + Glean® 75 WG. Nie wywołuje ona fitotoksyczności dla zbóż.

Stara, ale za to sprawdzona kompozycja to połączenie diflufenikanu z chlorotoluronem w preparacie Dyplomata 600 SC. Środek zarejestrowany jest w zbożach ozimych, pszenicy, jęczmieniu i pszenżycie w dawce 1,25–1,5 l/ha. Należy jednak upewnić się, czy odmiana pszenicy, na której planujemy zabieg, nie wykazuje fitotoksyczności po chlorotoluronie. Informację o wrażliwości na substancję aktywną znaleźć można u hodowcy.

Ciekawym rozwiązaniem jest wspomniana nowość firmy Corteva Agriscience™ Quelex®. Zawarte w nim substancje Arylex™ i florasulam bardzo dobrze radzą sobie m.in. z chabrami, dymnicą, przytulią, samosiewami rzepaku, tobołkami, a jedynym odpornym chwastem jest fiołek polny wymagający dodatku środka Naceto SC.

Szczegółowe dawki, terminy stosowania i zalecenia rejestracyjne znajdują się w tabeli 1.

Czy dobór odpowiedniego herbicydu gwarantuje sukces?

Poza precyzyjnym doborem środka należy oczywiście przestrzegać norm temperaturowych (najlepiej 5–25°C), starać się aplikować preparat na wilgotną glebę i nie wykonywać zabiegów po lub przed spodziewanymi przymrozkami. Obfite opady deszczu mogą spowodować, szczególnie na skłonach pól, spływanie herbicydu, przez co nie wytworzy się filtr będący barierą dla nowo kiełkujących chwastów. Duża grupa produktów oparta jest na mechanizmie polegającym na blokowaniu enzymu ALS/AHAS. Jeżeli mimo respektowania wszystkich wytycznych problem nie zostanie rozwiązany, trzeba zastanowić się nad możliwą odpornością na środki oparte na tym systemie działania. Dotyczy to również preparatów stosowanych wiosną. Niemniej jesienne zabiegi herbicydowe, tak jak w latach ubiegłych, powinny być obowiązkowym punktem w agrotechnice zbóż ozimych.

Odchwaszczanie zbóż przed zimą od kilku lat staje się normą. Wpływ na to mają głównie długie, ciepłe jesienie, które umożliwiają wykonanie zabiegu, a także wizja piętrzenia się prac polowych wiosną. Często jednak słyszy się opinię, że herbicydy stosowane w tym czasie są zawodne i istnieje konieczność powtórnego odchwaszczania plantacji wiosną. Czy to na pewno wynika z wadliwości środków?